
Ilustracja poglądowa
Podatki i mieszkania · ⌖ Kensington and ChelseaKensington and Chelsea sprzeciwia się nowej dopłacie do council tax
Opublikowano: · Aktualizacja:
Władze Kensington and Chelsea wraz z trzema innymi dzielnicami domagają się zmiany planowanej dopłaty dla właścicieli domów wartych co najmniej 2 mln funtów. Podatek ma obowiązywać od kwietnia 2028 roku.
Kensington and Chelsea dołączyło do Wandsworth, Richmond upon Thames i Westminsteru w sprzeciwie wobec planowanej High Value Council Tax Surcharge. Liderzy czterech dzielnic napisali do kanclerza, żądając ponownego przeanalizowania konstrukcji nowego obciążenia dla właścicieli drogich nieruchomości.
Co zakłada rządowy plan
Dopłata ma wejść w życie w kwietniu 2028 roku i będzie doliczana do zwykłego council tax. Obejmie właścicieli nieruchomości mieszkalnych wycenionych na co najmniej 2 mln funtów według poziomu cen z 2026 roku. Obowiązek ma dotyczyć właściciela, a nie osoby faktycznie mieszkającej w lokalu.
Plan przewiduje cztery stałe roczne stawki. Dla domu wartego od 2 mln do 2,5 mln funtów ma to być 2,5 tys. funtów. Kolejny próg, do 3,5 mln funtów, oznacza 3,5 tys. funtów. Nieruchomości od 3,5 mln do 5 mln funtów mają zostać objęte opłatą 5 tys. funtów, a te warte ponad 5 mln funtów — 7,5 tys. funtów rocznie.
Valuation Office Agency ma przeprowadzić ukierunkowaną wycenę nieruchomości. Według rządowych szacunków próg przekroczy mniej niż 1 proc. domów w Anglii. Prognoza Office for Budget Responsibility zakłada około 165 tys. nieruchomości przed uwzględnieniem zmian zachowania właścicieli, takich jak odwołania od wycen.
Dlaczego spór jest szczególnie ważny w Kensington
Dane Land Registry opisane przez bibliotekę Izby Gmin pokazują silne skupienie drogich transakcji w Londynie. Od stycznia 2024 roku do kwietnia 2026 roku w stolicy zarejestrowano 6057 sprzedaży za co najmniej 2 mln funtów, czyli 67 proc. wszystkich takich transakcji w Anglii. Okręg Kensington and Bayswater był drugi w kraju pod względem liczby takich sprzedaży — odnotowano ich 974.
Cztery rady twierdzą, że ich mieszkańcy mogą łącznie zapłacić około 275 mln funtów rocznie. To wyliczenie samorządów, a nie potwierdzony ostateczny rachunek rządu. Liderka Kensington and Chelsea Elizabeth Campbell argumentuje, że wysoka wartość domu nie zawsze oznacza wysoki bieżący dochód właściciela. Wskazuje zwłaszcza emerytów i długoletnich mieszkańców, których nieruchomości mocno zdrożały.
Możliwe skutki dla najemców
Rady obawiają się, że część właścicieli wynajmowanych mieszkań będzie próbowała przenieść dodatkowy koszt na najemców. Nie jest to jednak automatyczny element podatku ani przesądzony skutek. Wysokość czynszu zależy od rynku, umowy i obowiązujących zasad najmu.
Na tym etapie wiadomo, że dopłata jest planowana na 2028 rok, a szczegóły wycen i wyjątków były przedmiotem konsultacji. Właściciele nieruchomości w Kensington and Chelsea powinni śledzić komunikaty Valuation Office Agency i rządu, ale nie muszą jeszcze wykonywać żadnej płatności. Najemcy powinni traktować ostrzeżenia o wzroście czynszów jako prognozę samorządów, a nie ustalony fakt.
Co pozostaje otwarte
Spór dotyczy przede wszystkim sposobu wyceny, progów i sytuacji właścicieli o wysokiej wartości majątku, lecz niższym dochodzie. Parlamentarny briefing zaznacza, że liczby dotyczące domów objętych opłatą są szacunkami, ponieważ nie istnieje pełny bieżący rejestr wartości wszystkich nieruchomości. Sprzedaż za ponad 2 mln funtów także nie pokazuje całego zasobu: część domów nie była ostatnio sprzedawana, a cena transakcyjna może różnić się od późniejszej wyceny urzędowej. Ostateczny wpływ na Kensington and Chelsea zależy więc od metod VOA, wyjątków oraz możliwości odwołania. Wspólny list rad jest stanowiskiem politycznym, a nie decyzją zmieniającą prawo.
